O burzeniu Detroit i co to ma wspólnego z Nową Wałową

futuramaMoją uwagę przykuła dziś informacja, że w Detroit rozpoczął się proces prowadzący do wyburzenia opustoszałych i zrujnowanych budynków. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jest ich być może nawet 90 tysięcy, a burzenie może pochłonąć nawet miliard dolarów.

Dla niezorientowanych: Detroit jeszcze w latach 50. czy 60. XX wieku liczyło niemal dwa miliony mieszkańców. Wtedy też trwał w najlepsze boom motoryzacyjny i industrialny. Miasto zamieniło się w gigantyczny plac budowy, powstawały całe dzielnice i łączące je wielopasmowe drogi szybkiego ruchu. Przy okazji drogi te rozerwały na części najgęściej zaludnione miejsca, tworząc bariery dla zamieszkujących je ludzi.

W latach 70. w mieście wybuchły poważne zamieszki na tle rasistowskim. W ich wyniku wielu przedsiębiorców i białych mieszkańców opuściło centrum, przenosząc się na przedmieścia. Zmalała liczba miejsc pracy i popyt. To wtedy zaczął się proces wyludniania centrum miasta.

Puste budynki szybko stały się schronieniem idealnym dla gangów i przestępców, którzy zaczęli wręcz patrolować ulice. Zaczęła się także seria tragicznych podpaleń. Spowodowało to także znaczny spadek liczby turystów. W latach 80. Detroit było najbardziej niebezpiecznym miastem w USA, niektóre kraje wręcz przestrzegały przed podróżowaniem do miasta.

Dziś w Detroit mieszka 700 tys. osób. W zeszłym roku miasta ogłosiło bankructwo.

Co poszło źle?

Jak powinno wyglądać nowoczesne miasto? Gdyby zapytano mnie o to w przedszkolu, narysowałbym oczywiście wieżowce, pomiędzy którymi po przestronnych alejach pędzą samochody.

– napisał w poruszającym tekście o Detroit Wojciech Orliński.

Brzmi znajomo? To może jeszcze jeden fragment:

Ta wizja metropolii przyszłości ma konkretny pierwowzór. To projekt „Futurama” zademonstrowany przez General Motors podczas wystawy światowej w Nowym Jorku w 1939 r. Autorem był Norman Bel Geddes, autor książki „Magic Motorways” (Magiczne drogi) wydanej w 1940 r. Pochodzi z niej słynny cytat: „Kierowca przejeżdżający przez miasto nie ma więcej powodów, żeby się w tym mieście zatrzymać, niż samolot przelatujący nad tym miastem”.

Bel Geddes proponował zerwanie z tradycyjną formułą ulicy, z chodnikami, przejściami dla pieszych i skrzyżowaniami z sygnalizacją świetlną. Wolał, żeby drogi krzyżowały się bezkolizyjnie na wielopoziomowych węzłach, a piesi biegali nad nimi po kładkach. Pół wieku temu uważano, że taka jest przyszłość wielkich miast. Kraje rozwinięte od tego odchodzą, ale pozostaje to do dzisiaj standardowym modelem modernizacji miast Trzeciego Świata. Wieżowce i autostrady pasują do gigantomanii dyktatorów.

Czytałam ten tekst kręcąc głową z niedowierzaniem, ponieważ mam poczucie, że mówi coś o naszych (polskich i gdańskich) fantazjach o mieście dobrym. To też są fantazje o wysokościowcach, autostradach i bezkolizyjnych skrzyżowaniach, na których nie stoi się w korku. Zupełnie jakby miasta były w założeniu przestrzenią dla samochodów, a nie dla ludzi.

Fantazje te, niestety, są z dumą w Gdańsku realizowane.

Właśnie oddano do użytku Nową Wałową. Ulicę, która jest po prostu barierą przecinającą na dwie części integralną wcześniej przestrzeń postoczniową. Choć taką samą samą krzywdę zrobiono przed laty mojemu miastu budując „przelotowe” Podwale Przedmiejskie, które dosłownie rozerwało Śródmieście i spowodowało widoczną degradację Starego Przedmieścia i Dolnego Miasta, to jednak władze miasta nie widzą problemu, a wręcz uznają, że budowa DROGI jest… elementem rewitalizacji.

Ulica Nowa Wałowa będzie główną ulicą Młodego Miasta, a zatem kluczową  inwestycją w rewitalizacji terenów postoczniowych. Jej przebieg na estakadzie umożliwia podziwianie krajobrazu stoczniowego, tak bardzo związanego z tożsamością Gdańska

– to słowa Pawła Adamowicza z komunikatu o oddaniu pierwszego etapu Nowej Wałowej..

Budowa Nowej Wałowej to w opinii wielu osób porażka miasta. Sugestia Pawła Adamowicza, że tereny postoczniowe będziemy chcieli podziwiać z okna samochodu, jest też zwyczajnie smutna. Na razie Młode Miasto jeszcze nie powstało, ale spodziewam się, że mieszkańcy chcieliby raczej drugiej Kopenhagi, niż powtórki z Detroit, tym bardziej, że apetyt na rozwiązania przyjazne dla ludzi podsyciła sama osoba inwestora, którym jest duński właśnie BPTO.Gdybym była optymistką, powiedziałabym, że za kilka, może kilkanaście lat, Nowa Wałowa po prostu zniknie, albo stanie się nową High Line. Ale nie wiem.

Cóż, na razie do B90 i w pobliże żurawi trzeba będzie przełazić przez płoty, barierki, schody i błoto.

ObrazekPS O planach powstrzymania dalszej katastrofy Detroit, w tym o samych wyburzeniach, możecie przeczytać tutaj lub – po polsku – tutaj.  A przygnębiająca FUTURAMA do obejrzenia na youtube.

Advertisements

2 thoughts on “O burzeniu Detroit i co to ma wspólnego z Nową Wałową

  1. Pingback: O włodarzach, którzy burzą miejskie autostrady | Miasta i ludzie

  2. Detroit upadło i zbankrutowało przez lewicowych szkodników: http://youtu.be/Lb4ROqJWNuo
    Lewicowcy jak zwykle źle zrozumieli pojęcie postępu i zaczęli go wymuszać, zamiast zostawić go własnemu tempu. Takie wizje jak w Futuramie powinny inspirować a nie stawać się „Planem 20-letnim” do wykonania.

    „Zupełnie jakby miasta były w założeniu przestrzenią dla samochodów, a nie dla ludzi”

    Przypomnę tylko autorce artykułu że samochody same nie jeżdżą a są prowadzone przez ludzi właśnie. Jeśli mi nie wierzy – proszę sprawdzić!

    Obejrzałem Futuramę, modernistyczną wizję niedalekiej przyszłości. Pomysły które w niej zauważyłem:

    – drogi z bezkolizyjnymi skrzyżowaniami;
    – pasy ruchu dedykowane przedziałom prędkości, dla szybszych lub wolniejszych pojazdów (np. TIRów);
    – automatyczne samochody jadące same po oddzielonych betonową barierką pasach;
    – automatyczne oświetlenie dróg;
    – zautomatyzowane gospodarstwa;
    – klasztory, tamy, małe miasteczka, lunaparki;
    – parki w miastach, oddalone od części przemysłowych;
    – parki wzdłuż przecinającej miasta rzeki
    – zaokrąglone wieżowce w centrum, z centrami rekreacyjnymi;
    – drogi w mieście poniżej chodników. Brak świateł, estakad i tuneli dla pieszych, którzy przemieszczają się płynnie na tym samym poziomie.

    Która z tych wizji przeraża autorkę najbardziej? Może płynne, bezkolizyjne przemieszczanie się pieszych? Spójrzmy na Wały Jagiellońskie. Obecnie piesi biegają jak szczurki w tunelu pod jezdnią pomiędzy dworcem a Starym Miastem. Gdyby zrealizowano wizję z Futuramy, to samochody jeździłyby poniżej poziomu gruntu, a piesi przemieszczaliby się bez potrzeby biegania po schodach dzięki kładkom nad obniżoną jezdnią. Możliwe też że ten odcinek drogi byłby w całości przykryty tworząc plac pomiędzy dworcem a Krewetką. Ten ostatni pomysł – przykrywania przecinających miasto żył transportowych – realizowany jest w formie Forum Radunia, które przykryje nieprzekraczalne tory kolejowe.
    Rozumiem że według autorki artykułu tej przerażającej wizji Futuramy Gdańsk nie powinien nigdy, przenigdy realizować?

    „Ulicę, która jest po prostu barierą przecinającą na dwie części integralną wcześniej przestrzeń postoczniową”

    To jest cecha KAŻDEJ ulicy. Czy autorka sugeruje by z tego powodu zlikwidować z miasta wszystkie ulice? Można by było je znieść pod poziom gruntu lub unieść na estakadach, umożliwiając pieszym przemieszczanie, ale to rozwiązanie już wykreśliliśmy jako „przygnębiające”.
    Przestrzeń postoczniowa była faktycznie integralna – stanowiła integralne pustkowie. Czym więc dla autorki jest rewitalizacja, jeśli budowa drogi do niej nie należy?
    Jeśli autorce przeszkadzają samochody (które już błyskotliwie oddzieliła od ludzi), jaki więc proponuje środek transportu w mieście? Furmanki przecież też muszą po czymś jeździć.
    A może tramwaje? Wszakże torowiska w ogóle nie przecinają niczego na dwie części. Są tak mało uciążliwe że grzechem byłoby wrzucanie ich pod lub nad ziemię (tylko nie Futurama! Brrr).
    Może autobusy? Nie! Przecież jeżdżą po drogach!
    Wiem! Najlepiej w ogóle się nie transportujmy. Zerwijmy Nową Wałową a na jej miejsce nie budujmy niczego. Ten fragment miasta zrewitalizuje się sam, bez dróg. Budynki zbudują się same, bez ciężarówek, a przyszli mieszkańcy będą fruwać, lub do tego czasu wynajdą teleportację.

    „taką samą samą krzywdę zrobiono przed laty mojemu miastu budując „przelotowe” Podwale Przedmiejskie”

    Podwale Przedmiejskie zostało zbudowane przez podobnych lewicowców którzy pompowali pieniądze w Detroit. Nawet obecne władze Gdańska uważają tę drogę za problem w zwiększeniu atrakcyjności Dolnego Miasta. Jednym ze skutków powstania Obwodnicy Południowej jest zmniejszenie ciężkiego ruchu na Podwalu. Może dzięki temu i innym rozwiązaniom kiedyś uda się przybliżyć do siebie Śródmieście i Dolne Miasto.

    Ostatnie zdanie artykułu to:

    „Cóż, na razie do B90 i w pobliże żurawi trzeba będzie przełazić przez płoty, barierki, schody i błoto”.

    Mam nadzieję że ten prozaiczny problem nie był główną inspiracją autorki, bo oznaczałoby to że nie warto mi było się starać z polemiką.

Co Ty na to?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s